Blog > Komentarze do wpisu

Kochani! Już po raz kolejny zbliża się czas rozliczania z podatku, tym razem za rok 2011 i po raz kolejny bardzo proszę Was o pomoc! Od momentu zdiagnozowania u mnie SM w 2010 roku mój stan zdrowia ciągle się pogarsza. Rzuty są coraz częstsze i silniejsze. Żaden z leków finansowanych przez NFZ nie działa na moją postać choroby i niestety wizja wózka inwalidzkiego staje się coraz bardziej realna. Dlatego muszę walczyć o swoje życie! Z Wami wiem, że to możliwe!

 Aby mieć szansę zatrzymania postępu choroby muszę zmienić lek i rozpocząć terapię specyfikiem nowej generacji. Niestety, nowoczesne leki na tę chorobę nie są refundowane w Polsce - a koszt miesięcznej kuracji lekiem Gilenia wraz z towarzyszącymi lekami to ok. 9000 PLN (ponad 100 tys. rocznie). Lek działa pozytywnie na 60% chorych (w porównaniu z lekami finansowanymi przez NFZ to dwukrotnie większy odsetek!). Wierzę, że znajdę się w tych 60% i z Waszą pomocą uda mi się pomyślnie odbyć leczenie.
 Ponadto wiele badań klinicznych, które są w toku wskazuje na to, że lek ten nie tylko powstrzymuje postęp choroby, ale także odbudowuje uszkodzoną mielinę, czyli odwraca skutki choroby! Kochani, pomóżcie! Proszę! Nie pozwólcie mi wylądować na wózku!

 

Pierwszy raz, kiedy pomyślałem o tej stronie, wydawało mi się to trochę żenujące... ale po chwili zapytałem sam siebie - co mam do stracenia? Swoje zdrowie i swoje życie, więc do roboty!

 

O mnie...

O sobie trudno pisać, więc krótko i do rzeczy.

Nazywam się Michał Broniewicz. Urodziłem się w 1982 roku w Opolu. Od wielu lat jestem związany z Wrocławiem, gdzie skończyłem studia na Wydziale Prawa UWr. Obecnie pracuję także w tym pięknym mieście.

Poza pracą moje życie wypełnione jest przyjaciółmi i wspólnymi pasjami jakie nas łączą: podróżami, fotografią, muzyką a przede wszystkim sportem.

Jestem pasjonatem snowboardu i wszelkich sportowych wyzwań podnoszących adrenalinę. Staram się spędzać na desce każdy wolny zimowy dzień a zdarza się także, że upalne letnie tygodnie na lodowcu. Dzięki temu zainteresowaniu, poznałem wielu wspaniałych ludzi i zwiedziłem dużo miejsc. Mam nadzieję, że jeszcze wiele przedemną...!

Ogromne wsparcie daje mi także moja dziewczyna Gosia, za co jestem jej bardzo wdzięczny!

 

Moje SM

  • Pierwsze podejrzenie SM (Sclerosis Multiplex) miałem w marcu 2008 roku. Po wiosennym weekendzie spędzonym na snowboardzie zaczałem czuć drętwienie nóg, opadała mi powieka prawego oka oraz czułem ogólne zmęczenie. Z tymi, błahymi jak mi się wtedy wydawało objawami zgłosiłem się do przychodni a stamtąd szybko przeniesiono mnie do szpitala. Diagnoza nie była wtedy jednoznaczna  (SM bardzo trudno wykryć odrazu!), podano mi leki, zalecono odpowiednie zachowania i wypisano do domu.
  • Nadszedł marzec 2010, dokładnie dwa lata po pierwszym ataku (rzucie) choroby. Podobne okoliczności jak ostatnio ale dużo poważniejsze objawy: brak władności w prawej stopie, cierpnięcie i pieczenie nóg i stóp, problemy z ostrością widzenia. Ponowne badania (rezonans mózgu, pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego), porównanie do wcześniejszych wyników i diagnoza jak grom z jasnego nieba! To na pewno jest SM! Poczułem, że jestem na zakręcie mojego życia...
  • Lipiec 2010 - plany urlopowe zastąpione póki co pobytem w szpitalu, ciągłe pogorszanie się stanu zdrowia i znikoma skuteczność terapii sterydami. Mimo wszystko ciągle jestem dobrej myśli ;)
  • Listopad 2011 - no coż, nie jest najlepiej. Kolejny ciężki rzut = Interferon (lek pierwszego stopnia - refundowany) NIE DZIAŁA! Póki co mam zamiennik w postaci innego, podobnego leku ale szansa, że zadziała jest znikoma.
  • Styczeń 2012 - po wizycie u kilku lekarzy - potwierdzone. Czas zacząć terapię drugiego stopnia, NIEREFUNDOWANĄ W POLSCE :( Koszt to ok 9000 zł miesięcznie - bezterminowo!
sobota, 14 stycznia 2012, snowbron720